Wielu zawodników i amatorów trenujących MMA, BJJ czy boks zakłada, że są zabezpieczeni, bo mają ubezpieczenie grupowe z pracy albo polisę „w pakiecie” z kontem bankowym. Problem w tym, że tego typu polisy są projektowane pod przeciętne ryzyko całej populacji klientów – a sporty walki bardzo często trafiają na listę wyłączeń albo aktywności objętych dodatkową, wyższą składką.
Gdzie najczęściej pojawia się haczyk
W Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) sporty walki bywają klasyfikowane jako „sporty wysokiego ryzyka” albo „sporty ekstremalne” – obok np. spadochroniarstwa czy alpinizmu. Skutek jest prosty: towarzystwo może odmówić wypłaty odszkodowania, jeśli do kontuzji doszło podczas treningu lub zawodów w takiej dyscyplinie, nawet jeśli regularnie opłacasz składkę.
Na co zwrócić uwagę we własnej polisie
- Czy w definicjach OWU pojawia się wprost „sporty walki”, „MMA”, „sztuki walki” albo „sporty wysokiego ryzyka” na liście wyłączeń.
- Czy ochrona obejmuje zarówno treningi, jak i zawody (część polis ubezpiecza tylko amatorskie uprawianie sportu, nie zawody).
- Czy limit sumy ubezpieczenia realnie pokryje koszty diagnostyki (rezonans, konsultacja ortopedyczna) i dłuższej fizjoterapii.
Co robimy inaczej
Jako pośrednik nie sprzedajemy jednej, gotowej polisy – porównujemy oferty kilku towarzystw pod kątem tego, czy faktycznie obejmują Twoją dyscyplinę, i pokazujemy wprost, gdzie są wyłączenia, zanim podpiszesz cokolwiek. Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twoja obecna ochrona ma sens, napisz do nas – odpowiadamy bez zobowiązań.
